O mnie

Pamiętam, że było to gdzieś pod koniec lat 70-tych, a może nawet w ich połowie – pewnie w okresie tzw. „późnego Gierka” jak określano kiedyś te czasy. Byłem chyba w szóstej albo siódmej klasie szkoły podstawowej. Kolegowałem się z jednym z dryblasów w naszej klasie – Pawłem, co – poza częścią towarzyską – było o tyle pożyteczne, że nawet w starszych klasach (ze względu na wzrost i siłę Pawła) miałem status osoby „nietykalnej”.

Na jednej z lekcji (chyba to był język polski) siedziałem w dwuosobowej ławce mniej-więcej w połowie klasy, Paweł siedział przede mną. Lekcja toczyła się jak zwykle – nudno choć z małym napięciem – a nóż ktoś będzie „wyrwany” do odpowiedzi… Nagle – bo stało się to chyba dosyć szybko – Paweł wyprężył się na krześle, tak jakby chciał odepchnąć nogami ławkę, jednocześnie wypychając w moją stronę – plecami – oparcie krzesła. Wszyscy siedzący naokoło poderwali się z krzeseł i odskoczyli na bok, gdy Paweł – już całkiem wyprężony i usztywniony – „zjechał” z krzesła na ziemię i zaczął się robić „siny”. Po jakimś czasie wyprężenie zaczęło mijać – przerywały je delikatne początkowo, narastające jednak szybko drgawki. Ich intensywność i gwałtowność w połączeniu z siną i nieludzko skrzywiona twarzą Pawła była czymś okropnym. Gdy drgawki minęły – pojawiło się makabryczne charczenie i krwawa piana na ustach.

Wszystko razem było tak okropne i wstrząsające, że długo nie mogłem się uspokoić. Nie byłem w stanie spokojnie uczestniczyć w lekcjach, zresztą tak jak większość naszej klasy. Muszę też przyznać, że potwornie się wystraszyłem i tamten widok długo jeszcze mnie „straszył”… Pamiętam natomiast, że bardzo przytomnie i spokojnie zachowała się nasza Pani. Może po prostu wiedziała, że Paweł jest chory. Potem jeszcze jeden taki epizod miał miejsce na stołówce – Paweł miał znów identyczny napad, znów byłem z tyłu, tym razem mniej „emocjonalnie” przytrzymałem jego głowę z kolegami, bo leżał na kamiennej posadzce.

I tak trafiłem na padaczkę – nie wiedząc wówczas, że będę „lekarzem od padaczki”.

Dodano

Autor

Piotr Zwoliński (DrPZ)